Odnośnie wpisu numer: 29820 Faktycznie z tym bobrem, którego zaaaaaaaa... rybę wzięto, to swoista ciekawostka. Teraz tylko czekać, kiedy nasze iławskie bobry wybiją się na strawę postną.
Muszę szanownemu dać pod uwagę to, że małym chłopcem będąc, targał mną niepokój natury oho! aksjologicznej, czyli wartościowania pewnych zachowań przez "pewne osoby".
A skąd ten temat u małego chłopca się w rozumie zakotwiczył? A to stąd, iż mój Ojciec był w Wielki Piątek u proboszcza, gdzie na stole zauważył strawę postną, wędzonego węgorza. Jakże to, nam opowiadając - mięso chude, np. szynka od habana - to grzech jeść, a tłuściutkiego węgorza to już nie grzech?
Zatem tylko czekać, jak bolszewicy ze stolicy UE wymyślą, że krokodyl i hipopotam też należą do ryb.
-----------------------------------------------
SORRY, TAKI MAMY KLIMAT...